szkolenia HACCP, GHP, GMP, bezpieczeństwo żywności, jakość żywności

 In English: about us
Nasi partnerzy





Dalmyt - pest control, zwalczanie szkodników, kontrola szkodników



Kilka refleksji na 10-lecie obecności Polski w Unii Europejskiej

Dziesiąta rocznica członkostwa Polski w Unii Europejskiej ma w kraju dużą rangę. W uroczyste obchody zaangażowały się najwyższe czynniki w państwie, samorządy i media. Nie zabrakło okolicznościowych wystąpień i publikacji. Entuzjastyczna tonacja retoryki rocznicowej nabrała niestety barw propagandowych, pozbawionych głębszej refleksji i rzetelnej oceny tego ważnego dla Polski okresu. Abstrahując od polityki, warto pokusić się o refleksje nad gospodarką, która przeszła zmiany ustrojowe w ostatnim ćwierćwieczu, a w tym szczególnie wyraźne w ostatniej dekadzie.

Nie należy umniejszać znaczenia wielu korzyści, które integracja Polski z Unią Europejską przyniosła, szczególnie dużych transferów, które wsparły technologicznie wiele sektorów, w tym największych beneficjentów Wspólnej Polityki Rolnej i Polityki Spójności – rolnictwo i obszary wiejskie. Pomimo wielu nietrafnych inwestycji nastąpiła znacząca modernizacja infrastruktury technicznej i podniesienie jakości kapitału ludzkiego.

Poziom spójności regionalnej wprawdzie nie zmniejszył znacząco różnic między bogatszymi a biedniejszymi regionami (na poziomie NUC 2 i 1), ale to dlatego, że i jedne, i drugie osiągnęły zbliżoną dynamikę postępu ekonomicznego i społecznego. Mówiąc o ostatniej dekadzie, warto też pamiętać, że przemiany polityczne i ekonomiczne były konsekwencją przebudowy politycznej i ustrojowej państwa rozpoczętej w roku 1989/1990 i kontynuowanej w następnych dziesięcioleciach . Stąd oceny i wnioski muszą z natury rzeczy odnosić się nie tylko do ostatniej dekady, ale do całego 24-letniego okresu transformacji…

Współpraca na obcych warunkach

Czy więc można bez zastrzeżeń podzielać jednostronny euroentuzjazm dla efektów integracji Polski z europejską unią gospodarczą i zapowiedzianym wejściem do eurostrefy? Optuję za wyważoną oceną wolną od skrajności.

Polska, podobnie jak pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w wyniku historycznego zdarzenia, jakim był upadek systemu komunistycznego, naturalną koleją rzeczy w latach 1989/1990 zorientowały się z wzajemnością na zbliżanie do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Później, w 2004 roku, nastąpiła integracja z Unią Europejską na warunkach zdefiniowanych w unijnych traktatach. Nie są to reguły jednakowo korzystne dla każdego kraju członkowskiego. Przyjęty model preferował i preferuje silne gospodarki. Wyznaczono dla Polski bezalternatywny sposób przebudowy potencjału ekonomicznego, bez dostosowania go do warunków i lokalnej specyfiki. Zastosowano metodę szokowej deregulacji i bezpośredniej, powszechnej prywatyzacji, jako gwaranta szybkiego wzrostu PKB i dobrobytu. Jak dowiodły następne lata, nic takiego się nie wydarzyło, a wręcz nastąpiła głęboka pauperyzacja społeczeństwa i wyprzedaż majątku narodowego. Wówczas neoliberalna „liturgia” w teorii i praktyce panowała niepodzielnie w całym zachodnim świecie na czele z USA. Apostołowie ekonomii głównego nurtu – doktryny neoliberalnej – zgodnie z konsensusem waszyngtońskim mieli dla polskiej gospodarki jedno lekarstwo: „3 x prywatyzować”. Nie budowano infrastruktury rynku, jego otoczenia, nie zadbano o ochronę obrotu towarowego i skuteczne prawo, a gospodarka słabiej rozwiniętego kraju (jak nasza) nie mogła na skróty pokonać własnych ograniczeń. Stąd w pośpiechu adaptując się do nowych warunków, zajęła peryferyjne miejsce. Neoklasyczna ekonomia utrwalała neokolonialną strukturę gospodarczą w Polsce. Bardzo szybo wyprzedawano majątek narodowy (NFI), ulokowany został w centrach miast duży potencjał światowych sieci handlowych, super- i hipermarketów oraz wielkopowierzchniowych dyskontów, nastąpiło przejęcie przez zagraniczny kapitał banków, zakładów przemysłowych, nieruchomości i instytucji ubezpieczeniowych. Polska stała się podwykonawcą markowych produktów i podzespołów. Międzynarodowe koncerny produkty finalne sprzedają w krajach eurostrefy, korzystając z ulg podatkowych nie tylko w specjalnych strefach ekonomicznych. Wszystkie one pomniejszają realny PKB, transferując corocznie wielomiliardowe zyski do właścicieli za granicę. Bezkrytycznie słuchano instytucji międzynarodowych, takich jak MFW czy Bank Światowy, które pilnie egzekwowały uniwersalne rekomendacje „chłopców chicagowskich”, forsujących za wszelką cenę ubezpieczenia zdrowotne w wykonaniu Otwartych Funduszy Emerytalnych. Pozbawiono przyszłych emerytów prawa wyboru, arbitralnie narzucając ustawą lichwiarski (7% marży) i ryzykowny system. Elity zrezygnowały z polityki narodowej w odniesieniu do przemysłu, handlu czy bezpośrednich inwestycji zagranicznych, zdając się na „niezawodną wolną rękę rynku”. Inwestycje zagraniczne mogą oczywiście przynosić krajowi korzyści. Rzecz w tym, by stosować wobec tych inwestycji obliczoną na pożytek kraju politykę alokacyjną, fiskalną i sektorową. Niestety przy niekontrolowanym napływie, zagraniczny kapitał skoncentrował się na najbardziej zyskownych inwestycjach, to jest w sektorze bankowym, ubezpieczeniowym i nieruchomościach.

Gorset ekonomiczny

Układ z Maastricht podpisany w 1992 r. przewidywał stworzenie w Europie obszaru zaawansowanej integracji gospodarczej i walutowej. Traktat zbudował kodeks kryteriów konwergencji monetarnej i fiskalnej (stóp procentowych, długu publicznego, deficytu budżetowego, kursów walut, inflacji). Ten nowy gorset ekonomiczny stał się dużym kłopotem dla Polski i szeregu słabszych ekonomicznie krajów, bo zmuszał – kosztem rozwoju – do prowadzenia za wszelką cenę polityki równoważenia finansów publicznych.

Najtrudniejsze do spełnienia były i są kryteria fiskalne – deficyt budżetowy i dług publiczny. Wystąpiły negatywne skutki w postaci szoków nierównowagi zewnętrznej, dodatkowo wywołane w II połowie 2014 roku nieprzewidzianymi wcześniej sankcjami ekonomicznymi UE wobec Federacji Rosyjskiej i jej retorsjami. Rosyjskie embargo odbija się najdotkliwiej na gospodarce Polski, dla której eksport żywności na ten rynek stanowił ponad 1/3 całego eksportu.

Ryzykowna eurostrefa

Polska ma status kraju z derogacją wstąpienia do eurostrefy. Uwzględniając odmienność funkcji pieniądza egzogenicznego, jakim jest euro, i endogenicznego, jakim jest polska waluta, wiarygodną jest teza o korzystnym dla konkurencyjności gospodarki pozostawaniu Polski poza strefą euro oraz korzystaniu z płynnego kursu i regulowanych stóp procentowych. Taki kurs z tendencją do deprecjacji krajowej waluty, co wskazuje Marek Belka(1), wzmacnia konkurencyjność eksportu, a w konsekwencji – wzrost produkcji i zatrudnienia. Jeśli by przyjąć hipotetycznie wejście Polski w bliskiej perspektywie do eurostrefy, to utrata krajowych instrumentów makroekonomicznych spowodowałaby ryzyko wzrostu negatywnych skutków dla równowagi bilansu płatniczego. Wszystkie bowiem gospodarki biedniejszych krajów członkowskich po pewnym czasie od wprowadzenia europejskiego systemu monetarnego odczuły boleśnie skutki szoków wywoływanych zachwianiem równowagi zewnętrznej, które stały się bardzo dotkliwe dla bilansu płatniczego i ryzykowne dla nastrojów społecznych zdeterminowanych cięciami budżetowymi.

Polska odkłada decyzję o wejściu do europejskiego systemu monetarnego, co nie oznacza, że jest wolna od ryzyka pogorszenia nastrojów społecznych w sytuacji dalszych restrykcji budżetowych, których domagają się Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska. Krajowa waluta wspomaga eksport, kraj notuje względnie przyzwoitą dynamikę rozwoju (3% PKB w 2014 roku). Jednak niektóre wskaźniki makroekonomiczne wciąż nie osiągają wymaganych progów wejścia do korytarza REM II i eurostrefy.

Polska w czasie swojej prezydencji w ubiegłym roku i później poparła (wbrew negatywnym opiniom kilku krajów, w tym Francji) restrykcyjną politykę fiskalną, forsowaną głównie przez Republikę Federalną Niemiec. Ta polityka jest zapewne korzystna dla Niemiec, ponieważ ten kraj ma wielki eksport netto i twardą dyscyplinę wydatkową, a importerzy zaciągają kredyty na niemieckie towary, przez co pogrążają swe finanse i równowagę płatniczą. W jeszcze gorszej sytuacji są kraje eurostrefy, gdyż pozbawiły się instrumentów makroekonomicznych do pobudzania eksportu. Polska z tej lekcji powinna wyciągnąć wnioski.

Dysfunkcja systemu euro

Słabsze kraje eurostrefy (a strefa ta liczy 18 krajów członkowskich) o bardzo zróżnicowanych strukturach i poziomie gospodarczym (np. z jednej strony bogate Niemcy, a z drugiej biedne Portugalia czy Grecja), zlikwidowawszy swoje narodowe waluty w wyniku integracji ze strefą euro, nie mają suwerennej polityki monetarnej, a w tym kluczowego instrumentu, jakim jest możliwość obniżenia wartości pieniądza i wzmacniania równowagi płatniczej.

Nie wolno też zapominać, że wielki polityczny projekt, jakim jest Unia Monetarna, począwszy od II połowy pierwszej dekady XXI wieku ma coraz większe kłopoty – stacza się po równi pochyłej. Na nieformalnym szczycie Rady Europy 11. lutego 2010 roku były przewodniczący Komisji Europejskiej J.M. Barroso stwierdził, że „kryzys zniweczył potencjał wzrostu o połowę, dynamika PKB w roku 2009 wyniosła - 4%, produkcja przemysłowa zmniejszyła się o 20%, czyli nastąpił powrót do lat dziewięćdziesiątych. Europa musi działać, by uniknąć upadku”(2).

Od tego czasu mijają cztery lata, a Unia Europejska i jej „twarde jądro” – eurostrefa – nie uczyniły nic, co odwróciłoby pełzającą recesję. Za rok 2014 dynamika PKB znowu oscyluje wokół zera.

Te konstatacje nie są optymistyczne dla systemu monetarnego euro. Dla Polski nie jest to dobry czas na pośpiech integracyjny. Natomiast jest to czas najwyższy, by dbając o utrzymanie dyscypliny wydatkowej i bezpiecznych nastrojów społecznych, poważnie zabrać się teraz, po wyborach samorządowych, za reformy systemowe administracji i finansów publicznych.

prof. Stanisław Zięba

Honorowy Przewodniczący Rady Gospodarki Żywnościowej

 

1. M. Belka, „Wyczynowy kapitalizm do poprawki”, „Dziennik Gazeta Prawna”, 14.02.2014.

2. Referat J.M. Barroso, Przewodniczącego Komisji Europejskiej, na nieformalnym Szczycie Rady Europy 11.02.2010 r.

Nasze wydawnictwa
"Bezpieczeństwo i Higiena Żywności"
2006-2007 © Biuro Promocji Jakości
szkolenia HACCP, GHP, GMP, bezpieczeństwo żywności, jakość żywności
Projekt & cms: www.zstudio.pl