 W najnowszym numerze Bezpieczeństwa i Higieny Żywności: Doskonałe,
tanie ziemie,
tania siła robocza: Ukraina ma wszelkie szanse na to,
by wrócić do tradycyjnej roli spichlerza Europy.
Czy i jak Polska w tym może pomóc?
Pomagać jest w czym.
Mimo ogromnego potencjału Ukraina musi sprowadzać zza granicy znaczne ilości żywności.
Wiele zakładów nie spełnia przyjętych na całym świecie norm jakości i bezpieczeństwa,
nie wspominając o normach unijnych.
Na dodatek państwo ukraińskie bardzo wysokie cła importowe.
W efekcie w tym stosunkowo niezamożnym kraju ceny żywności ukształtowały sie na poziomie wyższym niż w Polsce.
W niektórych asortymentach mięsa – dwukrotnie wyższym niż w Polsce.
Za sprawą ceł miejscowe zakłady często nie widzą sensu w podejmowaniu wysiłku inwestycyjnego,
poprawy jakości,
marketingu.
Poprawa funkcjonowania ukraińskiej branży żywnościowej była jednym z celów kijowskich targów Agro 2007.
Byliśmy tam z polska delegacją rządową.
Stan rzeczy taki,
jak opisany wyżej,
nie potrwa wiecznie.
– Prędzej czy później ukraińskie rolnictwo i przemysł żywnościowy będą musiały sprostać konkurencji w skali globalnej,
wygrywać z nią – zauważa Dmytro Meleńczuk,
rektor Narodowego Uniwersytetu Rolniczego w Kijowie.
Cła będą spadać,
rynek będzie musiał się otworzyć,
a miejscowe zakłady podjąć walkę o redukcję kosztów.
– Musimy zacząć już dziś,
pomocne będą tu polskie wzorce,
doświadczenia,
inwestycje – mówi Konstantin Zołotoriewskij z kijowskiej firmy „Concern – International Informational Marketing Center”.
– Polska zmieniła swoje rolnictwo i przemysł żywnościowy szybko,
tak szybko,
jak my powinniśmy zmienić swoje – dodaje.
Polska pomoc
Czy pomaganie Ukraińcom leży w interesie naszej branży żywnościowej? Czy,
jeżeli Ukraińcy wykorzystają swój potencjał,
nie staną do konkurencji z nami i nie wyprą naszych firm ze zdobytych z trudem rynków? Wątpliwości nie ma Jan Krzysztof Ardanowski,
polski wiceminister rolnictwa.
– Ukraińcy i tak dokonają skoku jakościowego,
i tak nas dogonią.
Warto zatem im pomagać dziś,
inwestować,
wchodzić w związki handlowe,
pomagać sobie nawzajem na obcych rynkach – mówi Ardanowski.
Na targi Agro 2007 Polska przyjechała z ofertą wsparcia firm szkoleniowych,
know-how i doradztwa rolniczego.
Na Ukrainie w ogóle nie funkcjonuje system doradztwa rolniczego tak rozbudowany jak w Polsce.
Na targach obecne było liczne grono polskich potencjalnych inwestorów.
Ukraiński biznes żywnościowy wygląda podobnie do polskiego sprzed 10-15 lat – zauważa Tadeusz Wojciechowski,
prezes Biura Promocji Jakości.
– Dostrzegam i tę cechę wspólną,
że obecni już tu są,
tak jak w Polsce przed kilkunastoma laty,
wszyscy liczący sie światowi gracze rynku.
Trzeba się spieszyć,
bo dla spóźnialskich niedługo zabraknie tu miejsca.
Całość materiału o Ukrainie,
artykuł o letnich zagrożeniu salmonellą,
omówienie normy ISO 2203 - w najnowszym numerze "Bezpieczeństwa i Higieny Żywności".
Zamówienia prenumeraty:
|